W ostatni przedświąteczny weekend wybraliśmy się z Eweliną do miejscowości Zendek niedaleko lotniska w Pyrzowicach na tradycyjne grudniowe zawody czyli Zimowe KoRnO . Był to start pod znakiem debiutu, gdyż startowałem po raz pierwszy na trasie pieszej. Na krótszym dystansie 15km czyli trasa tzw. rekreacyjna 🙂 Hardcorowcy startowali na trasie 40km. No i musiałem startować sam, a Ewelina z powodów zdrowotnych cierpliwie czekała w bazie zawodów.

Dzień wcześniej odbyły się ostatnie zawody cyklu Bielsko-Biała Nocą więc w sobotę rano ciężko się wstawało, całe szczęście start krótszych tras organizatorzy przewidzieli na godzinę 11. Po otrzymaniu map, sygnałem do startu był dzwonek na lekcje w miejscowej szkole. Na początek zdecydowałem się zebrać punkty położone blisko bazy, kilkaset metrów na południe czyli „Ruiny zbiorników na paliwo” oraz „Schron”. Następnie szybki przelot na azymut w kierunku „Drzewa z białą korą”. Kolejny punkt nie był zaznaczony na mapie, należało go wyznaczyć na podstawie wskazówek organizatorów i obserwacji w terenie. Poszło całkiem nieźle, następnie zdecydowałem się biec w kierunku północno-wschodnim tak, aby w las „wbić się” w miejscu charakterystycznym, skąd będzie można zdobyć łatwo pozostałe punkty. Po kolei zdobyłem „Wykrot”, Drzewko przy małym nasypie”, „Drzewo na skraju lasu”. Później długi przelot w kierunku „Drzewa przy ogrodzeniu szkółki” po drodze zgarniając „Drzewo w rowie”. Były to okolice 10. kilometra gdzie niestety kolejny raz musiałem zatrzymać się (wcześniej były to tylko rozwiązujące się sznurówki) teraz coś wbiło mi się w śródstopie. Szybka „operacja” i udało się, nie kłuje 😉

Następnie szybki przelot do punktu zlokalizowanego na „Granicy kultur”. Czuję już zmęczenie dzisiejszymi oraz wczorajszymi zmaganiami. Do mety pozostały jeszcze trzy punkty: „Drzewo na skarpie”, „Mostek” oraz „Ruiny budynku obsługi radaru”, które zdobywam już zmęczony, ale bez większego problemu. Okazuje się że debiut był całkiem udany, zająłem 2. miejsce, tracąc do zwycięzcy, utytułowanego Marcina Zdziebło 3 minuty. Po biegu czekał na nas obfity bufet: owoce, ciastka, ciepłe i zimne napoje a później ciepły posiłek. Następnie pogaduchy z innymi zawodnikami, kolegami z AzymutTeam, omawianie różnych wariantów i dekoracja.




